niedziela, 31 stycznia 2016

Gdy przychodzi kryzys


Szukam motywacji i tym razem liczę na Wasze wsparcie. Ostatnio pisałam o diecie podczas sesji. Zawsze, gdy zbliża się sesja, choruję. Tym razem choroba mnie ominęła, za to miałam dużo stresów. Musiało to znaleźć swoje ujście i zaraz po zakończeniu egzaminów choroba sobie o mnie przypomniała i właśnie leżę z katarem, bólem głowy i gorączką :(
Choroba =  leżakowanie = podjadanie = spadek motywacji.
Waga stoi w miejscu a mi nic się nie chce. Mam nadzieję, że gorączka lada dzień spadnie a ja znów wezmę się za siebie. Na rozruch chyba powinnam zapisywać posiłki. Myślałam, że to już za mną, ale niestety kryzysy mnie dopadają i wtedy warto zacząć "od nowa", z początkową motywacją, zapałem i kontrolą.





Myślę, że nie powinnam się codziennie ważyć. Zamiast tego stawiać sobie wyzwania z co dwutygodniową kontrolą. To chyba powinno pomóc mi utrzymywać dietę w ryzach, bo przecież niedługo czeka mnie ważenie i miło by było się nie zawieść. 


W niedzielę najczęściej odpuszczamy sobie ćwiczenia, pozwalamy sobie na cheat meal. Nie chciałabym, żeby zapanowała u mnie wieczna niedziela...
Jakie macie sposoby na kryzysy? Na powrót do ćwiczeń i diety po przerwie? A może ktoś z Was na tyle opanował sztukę dyscypliny w diecie i ćwiczeniach, że może się już pochwalić świetnymi efektami?
Liczę na wzajemną motywację, bo razem raźniej.

sobota, 23 stycznia 2016

Jak przetrwać sesję na diecie?



Sesja to dużo nerwów, mało czasu i dużo do zrobienia. Jak nie wpaść w pułapkę fast food'ów, napojów energetycznych i słodyczy?




  • sporządź przemyślaną listę i zrób zakupy na dłużej. Nie kupuj nic, po co mogłabyś sięgnąć w chwilach słabości.
  • gotuj sama: poświęć chwilę czasu, by przygotować posiłek, który wystarczy na dłużej, niż 1 dzień. Mając gotowy obiad w domu nie sięgniesz po fast food'a.


    • zamiast napojów energetycznych naładowanych cukrem i masą substancji słodzących postaw na kawę mieloną, która równie skutecznie pobudzi Cię do działania i to na pewno na dłużej.


    • dużo pij: woda z cytryną, herbata. Żeby bardziej zachęcić siebie do picia - aromatyzuj: goździki, cynamon, pomarańcza. Ważne, żeby smakowało i nie skłaniało Cię do sięgnięcia po coca colę czy słodzony sok.



    • dużo przyprawiaj, do potraw dodawaj przede wszystkim chili i imbir, a do słodkich wariantów cynamon.



    • zamiast słonych przekąsek postaw na owoce i warzywa. Owoce w pierwszej połowie dnia, a warzywa do oporu (nie wszystkie, uważaj na warzywa strączkowe)

    Gdy mamy mało czasu, motywacja spada. Warto zapisywać to, co jemy i trzymać się wyznaczonych godzin posiłków.

    wtorek, 12 stycznia 2016

    Lunch box

    Hej :) Dziś trochę na temat "łatwo i zdrowo". Zdrowe jedzenie poza domem wiąże się z zabieraniem go ze sobą albo z wydawaniem pieniędzy na mieście, gdzie na pewno zapłacimy dużo więcej, niż gdybyśmy sami przygotowali sobie posiłek w domu. Lubię gotować i przygotowywanie posiłków to dla mnie nie problem. Plusem jest to, że przygotowując samodzielnie posiłki, dokładnie wiemy, co się w nich znajduje, a tym samym nie pochłaniamy niepotrzebnych kalorii (potrafią się one sprytnie ukryć w dressingach, sosach czy panierkach). W lunch box możemy spakować naprawdę wiele rodzajów posiłku, od sałatki po zupę :) Ja często zabierałam ze sobą twarożki, jogurt + płatki, całe zestawy obiadowe, owsiane ciasteczka czy nawet owsiankę :)
    Rodzajów lunch boxów jest kilka. Ja preferuję silikonowe. Są mięciutkie i po zjedzeniu posiłku bez problemu możemy je złożyć, co też bez wątpienia jest dla nas wygodne.




    Często dołączone są również składane sztućce, co też jest na plus - metalowy widelec zawinięty w foliówkę bez gadania odstąpił miejsca bardziej gadżeciarskiemu zamiennikowi.



    Co do ceny, ja swoje kupiłam za około 18 zł. Są sprzedawane osobno albo "w parach".
    Wiem, że ceny są różne i co niektóre przerażają, więc warto poszukać tańszych lunch box'ów, co nie znaczy, że będą gorsze.
    A Wy korzystacie z lunch boxów, czy preferujecie jedzenie na mieście?

    wtorek, 5 stycznia 2016

    Olej arganowy - na ratunek zniszczonym paznokciom.

    Olej arganowy, bo o nim dziś mowa jest wytwarzany z orzechów drzewa arganowego (arganii żelaznej), które występuje tylko w południowo-zachodniej części Maroko. Zagrzał swoje miejsce w kosmetyce i na pewno nie bez powodu. Jest doskonały dla skóry, włosów i paznokci. Mi olej arganowy z Maroko przywiozła mama, ale długo zabierałam się do tego, by zacząć go stosować.
    Dziś poruszam temat oleju arganowego i paznokci. Jestem niestety posiadaczką paznokci suchych, łamliwych i rozdwajających się. Mam niedoczynność tarczycy co również ma wpływ na ich kondycję.
    Odżywki w formie lakierów, które pozostawiamy na kilka dni na płytce paznokcia uniemożliwiają im oddychanie, a niektóre z nich powodują skutki uboczne, które po odstawieniu odżywki dają o sobie znać. Przyznam szczerze, że próbowałam już wielu odżywek, ponieważ nie jestem miłośniczką "gołych" paznokci. Sięgnęłam nawet po odżywkę z formaldehydem, ale zauważyłam poprzeczne linie na płytce paznokciowej, więc ją odstawiłam.
    Wracając do tematu - wczoraj odkopałam olej arganowy i zaczynam go stosować. Wacik kosmetyczny nasączam kilkoma kroplami olejku, wmasowuję go w płytkę oraz skórki i pozostawiam do wchłonięcia. Nie jest to na pewno tak wygodna wersja odżywki jak w formie lakieru, ale myślę, że zdrowsza. Na moje paznokcie działa mało która odżywka, wiec próbuję naturalnych domowych sposobów. Na pewno będę eksperymentować i powstaną posty o kolejnych domowych sposobach na poprawę kondycji paznokci.
    Dam znać jak efekty :)





    A Wy jakich odżywek używacie? Czy może dbacie o paznokcie domowymi sposobami? Dajcie znać! :)

    sobota, 2 stycznia 2016

    Jak rozpocząć zdrowe odchudzanie?


    Hej! Nowy Rok, nowe postanowienia i z pewnością jednym z nich jest rozpoczęcie zdrowego stylu życia. Tylko jak sprawić, by kolejny raz nie była to jedynie chwilowa przygoda? Miałam wiele podejść do odchudzania i niejednokrotnie kończyło się ono porażką i teraz już wiem, że co nagle to po diable. Lepiej dać sobie więcej czasu, wprowadzać zmiany małymi kroczkami, a nie jednym wielkim ciach, miesięczną dietą i powrotem do starych nawyków.
    O jakich kroczkach mowa?

    1. Jedz co 3, 4 godziny.
    2. Nie podjadaj między posiłkami.
    3. Jedz dużo zielonego, przede wszystkim warzywa, ponieważ owoce mają dużo cukru, ale do południa są OK.

    4. Kolorowe napoje, soki, napoje gazowane zamień na wodę. Jeśli nie lubisz czystej wody dodaj do niej cytrynę, imbir - wedle upodobań.
    5. Pij od 1,5 do 2 litrów wody dziennie.

    6. Jasne zamień na ciemne: chleb, ryż, makaron.

    7. Ogranicz cukier! Odstaw słodycze.

    8. Pożegnaj się z fast food'ami.

    9. Zmniejsz wielkość posiłków. Szybko zauważysz różnicę. Na początek warto kupić wagę kuchenną - pomoże nam kontrolować wielkość porcji.
    10. Ostatni posiłek jedz na 2 godziny przed snem.
    11. Nie nabieraj się na produkty typu light, mają one może mniej tłuszczu, ale nadrabiają cukrem.
    12. Pamiętaj, że owoce suszone są dużo bardziej kaloryczne niż owoce w normalnej postaci.

    13. Uważaj na przekąski, nawet zdrowe. Wiedząc, że orzechy są OK możesz pochłonąć ich zbyt dużą ilość, a trzeba być ostrożnym, ponieważ mają w sobie dużo tłuszczu.

    14. Przyprawy są OK, ale uwaga na dodatki. Keczup ma w sobie bardzo dużo cukru, nie jest polecany osobom na diecie.
    15 Rośliny strączkowe jemy z umiarem, są wzdymającym źródłem białka roślinnego!

    16. Uwaga na sosy! Jeśli robimy je sami - OK, jeśli zamawiamy na mieście sałatkę to lepiej darujmy sobie sosy i dresingi, ponieważ naładują kalorycznie nasze dania.

    17. Jogurty, koktajle sporządzajmy samodzielnie w domu. W jogurtach owocowych ciężko się doszukać owoców.
    18. Kawa na mieście? Zwykła czarna! Kawa z bitą śmietaną i sosem karmelowym nie jest już kawą, a deserem.

    19. Zdrowe tempo chudnięcia to od 0,5 kg do 1 kg na tydzień. Nie przyspieszaj.
    20. Ruszaj się! Spacer, rower, wejście po schodach zamiast windy, ćwiczenia w klubach fitness, ćwiczenia w domu - wszystko jest lepsze od siedzenia na kanapie :)

    21. Co jakiś czas stosuj cheat day, nagradzaj siebie. Nie za często, ale od czasu do czasu warto pozwolić sobie na małą przyjemność, odchudzanie nie ma być karą :)
    22. Dbaj o nieustanną motywację. Warto zapisywać swoje wymiary, wagę, a początkowo nawet sporządzać listę tego, co jemy. Satysfakcjonujące wyniki z pewnością nas zmotywują. Bez ciągłej motywacji ani rusz! :)
    U Was jeszcze małe poświąteczne lenistwo czy już ruszyliście z kopyta? :)
    Buziaki! :)