środa, 30 grudnia 2015

Domowe spaghetti

Spaghetti, ale trochę zdrowsze, bo sos przygotowałam sama :-)
Pomidory zalałam wrzątkiem i obrałam ze skórki, dodałam do nich czosnek, zioła prowansalskie, przecier pomidorowy, trochę wody i zmiksowałam. Na jednej patelni podsmażyłam połowę dużej cebuli i pieczarki, a na drugiej mięso mielone z indyka, przyprawiając je do smaku i na koniec  wszystko ze sobą zmieszałam. Zwykły makaron zastąpiłam makaronem razowym z pszenicy durum a na miejsce żółtego sera wskoczyły kostki mozarelli.
Całość wyszła smacznie i już wiem, że nie sięgnę po sos do spaghetti bolognese z paczki ;-)











czwartek, 24 grudnia 2015

Wesołych Świąt :-)

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim dużo uśmiechu, radości i spokoju :-) By Wigilijna Kolacja odbyła się w gronie rodzinnym i w przyjaznej atmosferze. Błogiego lenistwa tym, którzy na co dzień są zabiegani. Zapomnijcie o wszystkich troskach i cieszcie się tym wyjątkowym czasem :-)
P.S. pełnych brzuszków!


środa, 23 grudnia 2015

Świąteczne przygotowania

Hej! Jak idą przygotowania do Świąt? Święta to wspólne spędzanie czasu, błogie lenistwo, ale zanim się zaczną, każdy z nas ma w domu sporo zamieszania. Sprzątanie, gotowanie, zakupowanie. Mi przy sprzątaniu towarzyszył mały przeszkadzajek - mój kochany kot. 
Dwa dni temu ubraliśmy wspólnie choinkę, a wczoraj od rana lepiłam z babcią pierogi. Wyszły przepyszne :-)








Kicia podgląda. Może czuję się winna, że nic nie robi...

...jednak nie
Fisiek za to bardzo chciał pomagać, ale nie oznaczało to niczego dobrego ;)

A jak u Was? Choinka już ubrana? Prezenty popakowane? Zawsze cieszę się ze zbliżających się Świąt, tylko gdzie jest śnieg? Kto zabrał, niech oddaje ;)

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Przedświąteczny detoks

 Święta zbliżają się wielkimi krokami, wielkimi krokami zbliżają się także nadprogramowe kilogramy. Jeśli właśnie schudliście 3 kg i nie chcecie za to przytyć 5 kg w święta to może warto zacisnąć pasa teraz? Ja skrupulatnie notuję wszystko co ostatnimi czasy jem, staram się dużo pić i trochę kombinuję z naturalnymi "wspomagaczami" :-) Takim oto sposobem powstał dziś koktajl, w którym głównym bohaterem był seler naciowy. Dodałam do niego 2 jabłka, 2 szklanki wody i troszkę miodu. Seler naciowy i imbir mają właściwości odchudzające, dlatego warto po nie sięgnąć w momencie kryzysu, kiedy waga nie chce drgnąć, albo właśnie w okresie detoksu. Warto wspomnieć, że mają dosyć specyficzny smak i nie każdemu mogą smakować, a niektórym wręcz przeszkadzać. Jeśli jednak ich smak okaże się dla Was OK to warto włączyć je na stałe do swojego jadłospisu.







A oto nasz kolejny bohater dnia! Wcześniej wspomniany imbir. Ma dość ostry smak, ale jak już pewnie wiecie, to co jest ostre jest też zazwyczaj dobre dla naszego zdrowia i metabolizmu. Kilka lat temu spróbowałam napoju z imbirem i kompletnie mi nie zasmakował. Ostatnio dużo o nim czytałam i poczyniłam kolejne podejście. Tym razem próba okazała się pomyślna. W połączeniu z miodem (nie przesadzajmy z ilością i dodawajmy do zimnej bądź letniej wody, inaczej miód stanie się bardziej kaloryczny i straci swoje wartości) i cytryną (o korzyściach picia wody z cytryną z pewnością też słyszeliście niemało) napój okazuje się całkiem smaczny :-)



Mniejsze oczka spisały się jednak lepiej ;-)

Namoczyłam starty imbir w ciepłej wodzie, by wydobyć jego aromat.

Wystarczyło dodać połówkę cytryny, by uzyskać odpowiedni smak na całkiem duży dzbanek


Na początku celowałam, że taka proporcja składników będzie OK na jedną szklankę, jednak napój okazał się smaczniejszy po dodaniu większej ilości wody, aż wyszedł mi cały dzbanek :-)

Kolor całkiem przyjemny :-)
Odkąd przygotowałam napój, staram się, by moja szklanka nie stała pusta. Mam problem z piciem wody, a picie wód smakowych ze sklepu nie jest dobrym pomysłem, zwłaszcza dla osób, które próbują schudnąć, dlatego też co jakiś czas staram się stawiać sobie przed nosem nowe kombinacje smakowe, które sprawią, że zacznę pić więcej. Wiedząc, że imbir może wspomóc moje odchudzanie czuję się zachęcona, a Wy? ;-)

wtorek, 15 grudnia 2015

Ale jak to, mam nic nie jeść?

NIE! Nie popełniaj tego błędu i nie stosuj głupich głodówek. Początkowo pozbywasz się wody i oczyszczasz organizm ze zbędnych śmieci. Jeśli mówimy o kilkudniowej detoksykacji organizmu to OK, ale jeśli chcesz w ten sposób zgubić zbędne kilogramy to nie obiecuj sobie zbyt wiele. Organizm długo tego nie wytrzyma i prędzej czy później będziesz musiała zacząć się normalnie odżywiać. Nie spodziewaj się więc długotrwałych efektów - na pewno nie odbije się to pozytywnie na Twoim zdrowiu, a metabolizm tylko spowolni!
Jedzmy często, ale niedużo. Nie ograniczajmy się do niewielkiej grupy produktów, ale zmniejszmy porcje. Nie rezygnujmy z pieczywa, ryżu, makaronu, ziemniaków. Postawmy na zdrowsze zamienniki: ciemny ryż, razowy makaron, ciemne pieczywo. Ziemniaków za to nie polewajmy ogromną ilością tłustego sosu z dodatkiem śmietany. Na te produkty postawmy w pierwszej części dnia. Tak samo postępujmy, jeśli mowa o owocach. Wiadomo, że są dobrym zamiennikiem słodyczy, ale nie możemy ich pochłaniać bez ograniczeń, ponieważ zawierają w sobie dużo cukru. Uważajcie też na owoce suszone! Mają dużo więcej kalorii! Ja najczęściej serwuje sobie owoce na II śniadanie i przygotowuję je sobie w postaci mleczno-owocowego koktajlu. Zazwyczaj jest to koktajl ze szklanki 1.5% mleka bez laktozy (nie jestem uczulona, po prostu bardziej mi smakuje), kilku mrożonych truskawek + połowy banana (wiem, że są średnio polecane na diecie odchudzającej, ale jeśli jeszcze ćwiczycie to jest ok, na pewno lepszy niż łyżka cukru) :)
Jest sporo zdrowych zamienników i nie sięgajmy po nie tylko na diecie odchudzającej, ale w każdej sytuacji, po prostu robiąc to dla naszego zdrowia. Raz na jakiś czas nie zaszkodzi odstępstwo. Pizza, lody i coca-cola też są dla ludzi i czasem można poluzować. Jeśli na co dzień dokonujemy mądrych wyborów to chwilowe odstresowanie w postaci cheat-day'a na pewno nam nie zaszkodzi. Ja sobie na to pozwalam i po raz pierwszy utrzymuję motywację i potrafię wytrwać na diecie.  Nie działam na zasadzie CIACH, od dzisiaj nie jem nic, jestem robotem i na pewno od dziś przeżyję na filiżance czarnej kawy tylko powolutku wprowadzam nowe zasady do swojego życia i zmiany do mojego jadłospisu. :)





Bardzo prosty przekaz! ;)

Jak się ktoś dobrze przyjrzy to zobaczy na liście produktów zakazanych ziemniaki, ryż, makaron, pieczywo. Otóż notatka z 1 września nie jest z tego roku. Do odchudzania podchodziłam wielokrotnie, nie zawsze mądrze, ale od  września 2015 roku zaczęłam odchudzać się z głową, bez ogromnych ograniczeń, ale drobnych zmian.

A tutaj mój przykładowy 3-dniowy jadłospis:

1 dzień:

8:30  chlebek na zakwasie 1 + polędwica łososiowa (plastry)+ 1/3 mozarelli+ 3 plastry pomidora+ bazylia+ zioła prowansalskie
11:30  koktajl : pół banana, szklanka mleka, szklanka truskawek mrożonych
14:30  dwa kotleciki drobiowe + pomidor + bazylia+ 1/3 mozarelli
17:20  pół puszki tuńczyka w sosie własnym + 2 łyżki kukurydzy z puszki
20:30  400 ml mleka

2 dzień:

7:00  Owsianka (szklanka mleka, 2 łyżki siemienia lnianego i 3 łyżki owsianki)
12:00  koktajl (szklanka mleka, pół banana, 4 truskawki i małe jabłko)
15:00 2 małe kotleciki z indyka + kilka plastrów pomidora, fasolka szparagowa (3, 4 łyżki) +1/4 mozarelli
17:00 filet z mintaja+warzywa na patelnii grillowej z 1 łyżką tłuszczu
20:00 sok z buraka

3 dzień:

10:00 3 kromki pieczywa chrupkiego z dżemem brzoskwiniowym niskosłodzonym
13:00 koktajl : pół banana, ¾ szklanki truskawek + szklanka mleka
16:20 filet z mintaja+  1/3 paczki warzyw na patelnię
19:00 2 kotleciki drobiowe + pół pomidora
21:00: 400 ml mleka


A Wy ile razy robiliście podejście do diety? Ile razy zakończyło się to kolejnym rozczarowaniem? A może ktoś z Was znalazł sposób na poskromienie łakomczucha i kusiciela? :) Chętnie poczytam :)

sobota, 12 grudnia 2015

Nie stać mnie na siłownię

Ile razy powtarzałyście, że zaczęły byście ćwiczyć, ale siłownia jest zbyt droga? Pewnie nie raz i nie dwa. Każdy z nas ma inną sytuację - wiadomo, ALE! Jeśli chcemy ćwiczyć, to fajnie byłoby zacząć pracować nad sposobem odżywiania i wtedy robi się trochę prościej. Dlaczego? - Często przed podjęciem decyzji o diecie wydajemy pieniądze na słodkie bułki, batony, chipsy, napoje energetyczne, napoje kolorowe, kawę (najlepiej latte z masą cukru), wyjścia na mieście (jeden wypad na fast fooda to często około 15-20 zł) i alkohol  No i co? Gdyby wszystko powyższe zamienić na złotówki to myślę, że mamy już swój karnet na siłownię. Warto wspomnieć, że opcji mamy kilka. Niekoniecznie musimy wybierać karnet OPEN. Możemy kupić karnet, który obowiązuje w pewnych godzinach - warto to sprawdzić, bo godziny mogą być dla nas odpowiednie, a cena karnetu o prawie połowę niższa.
Każdy z nas podejmuje decyzję o tym, co jest dla niego ważniejsze i na co chce wydawać swoje pieniądze, ale jeśli chcemy coś ze sobą zrobić to nie szukajmy wymówek, a rozwiązań. :)

Tak, jestem gadżeciarą :P
Zawsze możemy ćwiczyć w domu. Nie lubię ćwiczyć sama, w domu spada mój zapał, ale nie każdy jest taki sam. Mnie motywuje określony dzień, godzina i grupa. Razem raźniej, głupio wymięknąć, więc dotrzymujesz kroku.
A co do dotrzymywania kroku... Postanowiłam wypróbować L-karnitynę jako małą pomoc. A Wy ćwiczycie w domu czy na siłowni? Co Was motywuje? Stosujecie jakieś suplementy na diecie odchudzającej?

środa, 9 grudnia 2015

Zdrowsza wersja typowej zapiekanki

Hej! Dziś znów przepis. Nie lubię robić obiadów "na raz". Jak już coś przyrządzam, to staram się robić takie porcje, by gotowy obiad czekał na mnie po powrocie do domu przez kilka najbliższych dni. Jeśli nie mieszkamy sami to myślę, że taka zapiekanka spokojnie wystarczy na 4 porcje, a nawet więcej.
Do przygotowania wykorzystałam 2 woreczki brązowego ryżu, mrożony szpinak (przyprawiłam i obowiązkowo dodałam czosnek), mięsko mielone z indyka - delikatnie je przysmażyłam również przyprawiając i rozpoczęłam układankę! :)



Na sam spód kładę podgotowany ryż - nie gotuję go do końca, daje mu dojść w piekarniku

Na ryż układam już rozmrożony ma patelni i doprawiony szpinak

Kolejna warstwa to podsmażone mięso z indyka

Całą kulkę mozarelli pokroiłam - użyłam jej zamiast żółtego sera i ułożyłam jako warstwę końcową

Przyprawiłam ziołami prowansalskimi i wstawiłam do piekarnika na delikatny ogień na około pół godzinki, żeby i mięsko i ryż doszły, a mozarella delikatnie się roztopiła

Nie mam niestety zdjęcia efektu końcowego, ale myślę, że roztopioną mozarellę potraficie sobie wyobrazić. :P
Proste i pyszne - dałam kilku osobom na spróbowanie i już zbieram zamówienia na kolejną porcję :)
Mam nadzieję, że spróbujecie sami i to danie zagości na dłużej w Waszej kuchni :)
SMACZNEGO! :)

sobota, 5 grudnia 2015

Zupa z cukinii

Od poniedziałku do piątku większość z nas żyje w biegu i jeśli stara się żyć zdrowo to korzysta z lunch box'ów. Przychodzi sobota i można sobie przyrządzić coś, co niekoniecznie nadaje się do zabierania ze sobą. I tak oto przyszedł czas na zupę z cukinii - banalnie prostą i jak się okazało, bardzo smaczną. 
Cukinia na diecie? TAK!
  • 100 g. surowej cukinii to jedynie 15 kcal! 
  • jest lekkostrawna
  • najsmaczniejsza jest wtedy, gdy jest młoda
  • potas zawarty w cukinii zapobiega zatrzymywaniu się wody w organizmie (dla mnie to dosyć ważne, ostatnio mam z tym problem)
  • zawiera bardzo duże ilości witaminy A (korzystnie wpływa na wzrok i działa przeciwnowotworowo)
  • doskonale odkwasza organizm








Do garnka wlałam niewielką ilość oleju, dodałam pokrojoną cebulę, posiekany czosnek. Dałam trochę czasu, by cebula się zeszkliła, dodałam pokrojoną cukinię i doprowadziłam do miękkości. Na koniec dodałam bulion, przyprawiłam, zblendowałam i gotowe.

SMACZNEGO!:)