niedziela, 29 listopada 2015

Brawo tato!

Szukacie motywacji? Ja mam ją w rodzinnym domu, może i Was zmotywuje? Ma 41 lat, trenował triathlon, maratony. Następnie sięgnął po ultramaratony, MTB, biegi górskie a ostatnio na wyjeździe na Teneryfę postanowił zdobyć szczyt wulkanu! Sam, nie znając języka, w kompletnie obcym środowisku! O 5 rano wybrał się na wycieczkę, by tak wędrować około 14 godzin i kolejny raz pokonywać swoje słabości. Ciągle odkrywa nowe dziedziny sportu, przekracza swoje granice i pnie się do góry. Ja jestem z Niego bardzo dumna. Jeśli Wam te kilka słów dało kopa, by wstać z kanapy i zmotywowało do działania to głosujcie. Zapewniam, że zasługuje na każdy jeden głos! :)
Wulkan Pico del Teide 3718m. n.p.m.



Półmaraton Cambridge

Akcja zapuść wąs :D

Jest zmęczenie... -> po biegu na 130 km.

Ale to wszystko jest warte wysiłku!
https://www.youtube.com/watch?v=SNo1CA7GCZk -> Link do wyprawy na Pico del Teide. Tata - zdobywca wulkanów!

Swoje wypracował i zasłużył na nominację w plebiscycie na Sportowca Roku naszego regionu! :)
Jeśli zechcecie wesprzeć to zapraszam, z pewnością zasłużył na nasze głosy, Głosować można codziennie i za darmo!
Linki do głosowania:




Co tam gołąbeczku?

Hej! Mój zapas kotlecików się wyczerpał, więc dziś przygotowałam następną turę. Jako, że nie 
przepadam za klasycznymi gołąbkami to przygotowuję je w nieco innej wersji. A mianowicie mięsko łączę z kapustą pekińską, cebulką, czosnkiem, pietruszką i przyprawami i tak jak poprzednie kotleciki, zawijam w folię aluminiową. Jeśli ktoś z Was chce, by były bardziej pożywne to dodajcie do nich jeszcze brązowy, ugotowany ryż. Bardzo podobne do poprzednich - są bardzo wygodne, jeśli chodzi o zabieranie je ze sobą, są smaczne i pożywne. Postanowiłam je trochę urozmaicić i wcisnąć więcej warzyw. :)


Też tak płaczecie przy krojeniu cebuli? ;(


Z 500g mięsa wyszło aż 17 kotletów! Kapusta zrobiła swoje :)





Buziaki dla wszystkich gołąbeczków, udanego niedzielnego wieczoru :*

sobota, 28 listopada 2015

Woda strukturalna - co to takiego?

Zapewne wiele z Was wie, że spore korzyści niesie za sobą picie wody z cytryną czy octem jabłkowym, ale czy wiecie, że dużo zdrowia może podarować nam woda strukturalna? Co to takiego?

To woda zamrożona a następnie odmrożona. Niektórzy twierdzą, że przed zamrożeniem powinna być zagotowana i ostudzona a nie poddana procesowi mrożenia bezpośrednio po nalaniu jej z kranu. Myślę, że wynika to z faktu, iż wiele osób nie tyka się wody z kranu, ja osobiście często po nią sięgam.
Możemy wodę zamrozić całkowicie albo częściowo - gdy na powierzchni pojawi się już zamrożona pokrywa, należy ją przebić i zlać wodę do pojemniczka, butelki czy dzbanuszka. Taki efekt uzyskamy po jakichś 2,3 godzinach, jeśli w naszej zamrażarce panuje temperatura 4 stopni Celsjusza.
Dlaczego akurat warto pić tak "przygotowaną" wodę? Ponieważ jest ona bardzo zbliżona do wody, która znajduje się w naszym organizmie a wiadomo nie od dziś, że to co naturalne jest dla nas dobre. Taką wodę znajdziemy również w warzywach i owocach. Picie dużej ilości wody wpływa pozytywnie na nasz organizm, może warto sięgnąć po właśnie taką? Podobno ma cudowny wpływ na nasze samopoczucie (warto sięgnąć po nią rano na czczo - na dzień dobry!), pozytywnie wpływa na nasz wygląd zewnętrzny i spowalnia procesy starzenia. Warto poczytać opinie, ja o takim sposobie picia wody dowiedziałam się od mamy, której z kolei poleciła koleżanka.


To co, próbujemy? Słyszeliście już o tym? :)


czwartek, 26 listopada 2015

Fit płatki? Owszem, owsianka

Dziewczyny, nie dajcie się nabrać na wielki napis FIT na kolorowych płatkach śniadaniowych i na "zdrowe płatki" typu crunchy. W rzeczywistości kryją w sobie masę cukru! Fakt, są smaczne. Też lubię coś pochrupać. Bardzo często kupowałam płatki, gdzie zdarzały się pychotki obtoczone w czekoladzie albo te jogurtowe, mniam! Ale czy warto? Nie warto! Chemia i cukier. Kiedyś jadłam je codziennie a później spojrzałam na etykietę (wiele razy byłam pouczana przez tatę, ale nie słuchałam :P ). W końcu zmądrzałam. Przecież można przygotować coś smacznego, zdrowego i coś, co doda nam energii na cały poranek. Płatki owsiane, żytnie, siemię lniane + owoce, mleko albo jogurt. Dodatki mogą być różne, czy to nasiona słonecznika, czy pestki dyni, czy bardzo ostatnimi czasy popularne jagody goji. Gwarantuję, że będzie smacznie i na pewno zdrowo. Jeśli ktoś chce owsiankę trochę posłodzić to polecam miód, ale niedużo, też jest bardzo kaloryczny!
Owsiankę widzę każdego ranka, gdy budzę się w rodzinnym domu. Tata jest mistrzem w przygotowywaniu domowego muesli, co chwilę kolejne to nowe dodatki ;) Sportowcy muszą zdrowo jeść, ale nam przecież też nie zaszkodzi ( wszystkie wiemy, że pomoże) :)
A czy Wy preferujecie taką wersję śniadań? :)







.

środa, 25 listopada 2015

Coś na ząb

Hej! Dziś w drodze z uczelni złapał mnie nieoczekiwany głód. Wskoczyłam po drobne zakupy i jest! Kawałek pieczywka na zakwasie, pomidorki + bazylia, pieprz sól, chuda wędlinka + mozarella (trochę tłuszczu nam się przyda) :P Całość przyprawiłam ziołami prowansalskimi i wstawiłam do mikrofali. Jak złapie nas chęć na coś mniej delikatnego to polecam. :)







Dziś zumba <3

wtorek, 24 listopada 2015

"Wciąż jestem gruba!" - Obsesja na punkcie odchudzania.

Dzisiaj bije na alarm w dwóch kwestiach. Po pierwsze, ubierajcie się dziś ciepło, na bałwana, na misia - wedle upodobań. Słońce czasem wygląda zza chmur, ale jest przeokropnie zimno!
Po drugie, chcę się trochę zwierzyć z pewnej mojej "głupoty". Dziewczyny, które widzą swoje efekty bardzo szybko chcą być coraz, coraz chudsze, albo poprzez obsesyjne ćwiczenia (czas na regenerację też jest nam potrzebny), albo przez niejedzenie. Pewnego dnia zastanawiałam się, czy próbując kawałek ciasta nie za bardzo naginam dietę i chciałam go zwyczajnie wypluć. Nie wpadajmy w skrajności. Trzeba dodać, że ten kawałek niczego nie zmienił, nie ta mała niewinna słodkość, na którą czasem możemy sobie pozwolić, tylko moja głupota sprawiła, że rzuciłam się na wszystko a waga powróciła z podwójną siłą, bo zamiast skoncentrować się na fajnym, zdrowym odchudzaniu to popadłam w pewnego rodzaju obsesję. Efekt: fajne ciało przez chwilę a potem bardzo szybkie przeistoczenie się w kuleczkę.
Pozwólmy sobie czasem na lampkę wina, kostkę czekolady czy kawałek domowego ciasta. Myślę, że od czasu do czasu możemy się nawet pokusić o porządnego cheat'a!  Teraz wiem, że lepiej chudnąć wolniej, ale przyzwyczaić się do takiego odżywiania, że lepiej dołączyć ćwiczenia, niż stosować dietę i chudnąć leżąc na kanapie. OK, w sobotę możemy pozwolić sobie na totalne leniuchowanie, nawet 2 czy 3 dni mniejszego ruchu w tygodniu nam nie zaszkodzą .
Wiem jednak, że jak zaczniecie ćwiczyć to będziecie wracać na siłownię choć po małą dawkę endorfin :)


Dzisiaj z domu wychodzę tylko tak!




Babciny look - zimową porą zawsze OK! 

Dwa dni z rzędu męczyłam nogi, dziś czas na odpoczynek :)





niedziela, 22 listopada 2015

No i masz babo kotleta :D

Hej! Dziś kolejny przepis - oczywiście bardzo prosty. Łącznie z pieczeniem w piekarniku cała praca zajmie nam może 45 minut. Co będzie nam potrzebne? Mięso mielone z indyka, jajko, cebulka, czosnek, pietruszka + przyprawy do smaku, kto jakie lubi - ja zawsze dodaję przyprawę do mięsa mielonego, pieprz, paprykę słodką i przyprawę w płynie. Obowiązkowe sreberko, w które zawijamy kotleciki, żeby zatrzymać aromat.
Gdy już przygotuję takie kotleciki to mam zagwarantowany obiad na cały tydzień. Po ostygnięciu chowam do zamrażarki, rano wyjmuję i gotowe. Zawsze dodaję jakieś warzywa, najczęściej jest to zielona fasolka szparagowa.

Smacznego!













sobota, 21 listopada 2015

Czy warto nawiązać współpracę z dietetykiem?

Próbowałam już różnych diet, pozycje na mojej liście chyba nie mają końca. Zawsze powtarzałam "od jutra", stwierdzenie każdemu z nas pewnie doskonale znane. Po osiągnięciu wyznaczonej wagi wracałam do dawnych nawyków, uznawałam, że skoro schudłam to teraz mogę się najeść... jadłam i jadłam aż wróciłam do wagi początkowej. I tak w kółko. Do każdej kolejnej diety podchodziłam już z coraz mniejszą motywacją, metabolizm spowalniał rozregulowany ciągłymi huśtawkami i bywało, że rezygnowałam już na początku bądź w połowie drogi. Wiadomo, że tych diet próbowałam na własną rękę, często pozbawiając swój organizm cennych składników odżywczych.
W wakacje przybrałam sporo, waga pokazała wartość taką, do której nigdy wcześniej nie dobiłam. Pogoda piękna, a ja pomykałam, albo w długich spodniach, albo w sukienkach, o stroju kąpielowym nie było mowy. Nie muszę dodawać, że pozbawiłam sama siebie wielu przyjemności, z których latem można było korzystać. Było dużo wolnego czasu, więc mogłam pozwolić sobie na pracę i odłożyć na wizyty u dietetyka.

NIE ŻAŁUJĘ! Pierwszy raz mam dobrze skomponowaną dietę, kogoś, kto mnie wspiera w chwilach słabości, kogoś, kto wyjaśnił mi jakie reakcje zachodzą w moim organizmie. Trafiłam na bardzo sympatyczną Panią dietetyk, która wspiera mnie także we własnym komponowaniu posiłków, w poszukiwaniu, odkrywaniu. Zawsze mogę zwrócić się z prośbą, mogę prosić o radę. Oczywiście możemy dostać gotowy jadłospis, na początek polecam taką opcję, ale później warto zacząć "myśleć samodzielnie" i próbować. Chcemy przecież po pewnym czasie sami komponować posiłki, zmiany wprowadzić na zawsze a więc dokonywać mądrych wyborów. Warto pozwolić, by ktoś nas na początku naszej drogi poprowadził, by nami pokierował. Polecam także zrobienie i omówienie z naszym dietetykiem analizy składu ciała. Przy kolejnej wizycie możemy porównać obecne wyniki z poprzednimi, bo warto wspomnieć, że sama waga nie jest wyznacznikiem. Uśmiech i słowa uznania naszego dietetyka na pewno dadzą nam kopa do działania a jeśli będziemy pracować sumiennie i uczciwie to taki akcent podczas wizyty na pewno się pojawi :) 


Możemy jeść smacznie i możemy jeść naprawdę wszystko. Warto zadbać, by w naszej diecie nie zabrakło warzyw i owoców, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, kiedy odporność naszego organizmu jest znacznie obniżona.





Taką przekąskę zawsze warto zabierać ze sobą :)


Dziś oprócz mieszkaniowych porządków troszkę leniuchuję, ale jutro obowiązkowo siłownia!
Mam nadzieję, że zachęciłam Was do mądrego odchudzania :)

czwartek, 19 listopada 2015

Mała jesienna dekoracja

Bardzo prosty, a jak pięknie pachnący akcent jesiennego wieczoru :)









A co do goździków, podobno doskonale pasują do herbaty z dodatkiem pomarańczy :)

środa, 18 listopada 2015

Szybkie studenckie danie:)

Dzień dobry :) Dziś powoli zbieram się na studencką emigrację z rodzinnego domku :(
Przed wyjazdem przygotowałam jednogarnkowe danie, coby nie stresować się pustym lunch boxem jutro z rana :D
Wyszło dobre, więc podzielę się przepisem :)

W podróży :)
Oto i on! 
Piersi z kurczaka kroimy w a'la kosteczki i przyprawiamy

Podsmażamy

Dwie duże cebule kroimy na kawałeczki i podsmażamy

Podsmażone piersi wkładamy do garnka

Na dużych oczkach ścieramy dwie małe marchewki

Dodajemy niewielką ilość startego selera i pietruszki


Siekamy 3 ząbki czosnku

Wszystko mieszamy. Patelnię po usmażonych piersiach zostawiamy na gazie, dolewamy wodę, dodajemy kostkę rosołową.
Taki bulion wlewamy do naszego kociołka


Całość gotujemy na małym ogniu, na koniec dodajemy liść laurowy, ziele angielskie,  niewielką ilość śmietany i gotowe!
Połączenie studenckiego i domowego jedzenia. Obiad na kilka dni przygotowany.
Smacznego!